Jako główne zadanie pism emigracyjnych Giler wskazał walkę ze stańczykostwem, konserwatyzmem, ultramontanizmem i zdaje się pozytywizmem, z którymi, jako zdeklarowanymi lojalistami wobec zaborców, czasopisma krajowe skutecznie rozprawić się nie były w stanie. Potrzebę prasy emigracyjnej uzasadniał fa­talnymi skutkami jej braku:Jednym ze złych skutków takiego obrotu rzeczy było wytworzenie się prowincjonalnych, czyli tak zwanych krajowych programów, przy zupełnym opuszczeniu z widoku interesów całej ojczyzny. Uznajemy za dobre zajmowanie się sprawami lokalnymi, ale takie zajmowanie nie powinno wykluczać interesów całości, jeżeli ma przynieść błogie owo­ce dla sprawy ojczystej. Publicystyka krajowa, mówimy zawsze tylko o jej reakcyjnej części, nie umiała jednych względów z dru­gimi, nie umiała przy należytym popieraniu spraw każdej z części rozebranej Polski znaleźć łącznika dla interesów wszystkich. Sta­liśmy się więc świadkami takich objawów, jak ogłoszenie zasady wie­czystej łączności z potęgą, do której pewna część wcieloną została, jak dalej ogłoszenie obcej władzy za wykwit narodowego organizmu i wreszcie podporządkowanie interesów krajowych pod interes państwa.  

Jak da­lece były one krzywdzące i zależne od osobistych lub politycznych niechęci świadczy odprawa dana Przeglądowi w Gazecie Sanockiej, gdy już nie była tygodnikiemWywołało to zdecydowaną reakcję. Redaktorzy Ruchu Literackiego utrzymywali, iż nawet przy skrupulatnym realizowaniu swych zadań przez prasę polską poszczególnych zaborów pisma krajowe nie będą mo­gły w pełru wywiązać się z ciążących na nich zadań, o ile nie wspo­mogą ich periodyki emigracyjne. Przemawialil więc za powołaniem do życia organów emigracyjnych, których głównym zadaniem byłoby podej­mowanie tych tylko kwestii, których w kraju swobodnie i wyczerpująco rozpatrywać nie było wolno. Ogólny program dla tego rodzaju czaso­pism Giller nakreślił w artykule wstępnym pt. „0 potrzebie prasy emigracyjnej” . 

Wszechstronna i rzeczowa analiza stanu tej prasy oraz szczegóło­we wskazówki i porady, jak zakładać, redagować, zabezpieczać podstawy finansowe zaowocowały na gruncie galicyjskim wieloma pismami prowin­cjonalnymi pod koniec ubiegłego wieku, niekiedy surowo i niesprawied­liwie krytykowanymi. W Przeglądzie Tygodniowym Politycznym, Społecz­nym, Ekonomicznym, Literackim i Airtystycznym zarzucono im żerowanie na uczuciach patriotycznych! naiwności ludzkiej, służenie za środek podnoszenia dochodów prowincjonalnych drukarzy oraz niechlujność języka, który „we wszystkich tych Orłach, Uniach, Pogoniach, Sanach, Echach Pokuckich i Rzeszowskich Przeglądach potworny, urągający gra­matyce, stylistyce i logice.  Z wiadomości naukowych, literackich i artystycznych nic zgoła, a felieton wołający o pomstę do nieba”. Podobne zarzuty pojawiły się również w latach następnych.

Redaktorzy Ruchu Literackiego zachęcali do wydawania pism pro­wincjonalnych i lokalnych i popierali zasługujące na uznanie przed­sięwzięcia w tym względzie. Były zdania, iż „społeczeństwo, rozumnie rozwijające się, wszelkimi siłami starać się powinno o utrzymanie prowincjonalnej prasy Nie mniej poważnie tę sprawę trakto­wał Tydzień Literacki, a następnie pt. Tydzień Polski, który w r.1880 poświęcił „temu ważnemu przedmiotowi kilka artykułów zmierzających do wykazania potrzeby, ważności, sposobu i programu takich pism” oraz wykazania, „jakie były przyczyny upadku podobnych prób i jak wreszcie ma być zakładana i redagowana prasa prowincjonalna, ażeby w zupełności odpowiedziała narodowym celom”.

Wydawcy i redaktorzy obydwu tygodników lwowskich wzywali wszyst­kich pracowników pióra do konsolidacji w duchu patriotycznym i do maksymalnego wykorzystania wszystkich przysługujących im swobód w poszczególnych zaborach. Zdecydowanie przeciwstawiali się wszelkim próbom dostosowywania wydawnictw galicyjskich do cenzury moskiew­skiej. Uważali je za przestępstwo wobec własnego narodu i potępiali jako „dobrowolną niewolę”, której nie mogą usprawiedliwić nawet tak na pozór szlachetne intencje, jak chęć utrwalenia pisma . W Ruchu Literackim podkreślali przy tym, że wydawnictwa periodyczne, zwła­szcza tzw. literackie, w Galicji nie mogą być traktowane jak przed­siębiorstwa dochodowe, że ich właściciele muszą liczyć się z nieunik­nionymi stratami, lecz że w żadnym wypadku nie powinny one powodo­wać zawieszenia czasopism. Patriotycznym obowiązkiem wydawców jest publikowanie prasy polskiej, aby w ten sposób ostatecznie wyprzeć z Galicji dzienniki i czasopisma niemieckie.

Skutkiem tej swobody prasy u nas mogą rodacy z wszystkich dzielnic Polski znaleźć możność wypowiedzenia tutaj tego, cze­go im tam cenzura wypowiedzieć nie pozwoli, przedstawienia zatem w prawdziwym świetle stosunków panujących tam pod tak srogim a na wszelkie gałęzie życia rozciągnionym uciskiem. Ta część zadania spa­da przeważnie na dziennikarstwo polityczne, które winno się starać o licznych a wiarogodnych korespondentów, a dawszy im wszelkie możli­we ubezpieczenie i wszelkie poczyniwszy ułatwienia, może doprowadzić do tego, by mieć tu zawsze wierny obraz stanu owych kordonem od nas przedzielonych prowincji. Działając we wskazanym przez nas kie­runku osiągnie się obok owej łączności drugą jeszcze bardzo ważną korzyść – obudzi się w znacznie szerszych kołach piszących to szla­chetne współzawodnictwo, które jest najdzielniejszym bodźcem każdej, a szczególniej umysłowej pracy”.